Brzmi jak bajka lub karkonoska legenda? Nic z tych rzeczy. To absolutna prawda. Śnieżka skrywała sekret, który przyciągał wędrowców z całej Europy.
Za ten niezwykły fenomen odpowiadał – rzadki glon o nazwie Trentepohlia iolithus. Choć należy do zielenic, dzięki dużej zawartości karotenoidów barwił skały na rdzawy, ceglastoczerwony kolor.
Aromat nie był wyczuwalny bez przerwy. Dopiero pod wpływem wilgoci albo po lekkim potarciu i ogrzaniu kamienia dłonią, glon zaczynał uwalniać olejki eteryczne o uderzającym, słodkim zapachu fiołków!
Zapach był tak silny, że dawni turyści masowo obłupywali karkonoskie granity i zabierali „fiołkowe kamienie” ze sobą jako pamiątki. Lokalni handlarze zbijali na tym fortunę.
Co stało się z pachnącymi głazami? Niestety prawie zniknęły z Karkonoszy. To efekt masowego wywożenia skał przez ludzi i zmian klimatycznych. Pojedyncze rdzawe skupiska tego glonu można jeszcze czasem znaleźć w mniej dostępnych rejonach gór.
Obecnie wchodząc na Śnieżkę, poczujemy już tylko surowy, rześki wiatr i zapach igliwia kosodrzewiny.




